Okres pomiędzy XV a XVII wiekiem to czas największej ilości procesów i skazań osób podejrzanych o czary. Ich przestępstwa to paktowanie z diabłem, latanie do odległych miejsc na miotłach, nielegalne gromadzenie się na sabatach, czczenie diabła, kopulacja z inkubami lub sukubami, kanibalizm, sprowadzanie chorób, opętań, śmierci, impotencji, bezpłodności ludzi i zwierząt, profanacja hostii i mszy świętej, a nawet zabicie krowy sąsiada, spowodowanie gradobicia, zniszczenie plonów, kradzież i zjadanie dzieci.
Polowania na czarownice rozpętały się na dobre dopiero po 1486 roku, w którym to wydano najważniejszy „podręcznik” dla łowców czarownic – Młot na czarownice (Malleus Maleficarum) autorstwa Heinricha Krämera (Institorisa) i Jakoba Sprengera. Wcześniej niejako chronił domniemane czarownice przed śmiercią dokument wydany w 906 roku - Canon Episcopi. Nakazuje on, aby ludzi, którzy uprawiają wróżbiarstwo i praktyki czarownicze, wypędzano z gminy, jednak o karze śmierci nie ma mowy. Canon Episcopi odprawianie guseł uważał za przestępstwo, lecz nie za herezję, gdyż zakładał, iż loty czarownic i ich sabaty to nieszkodliwe dla osób postronnych wytwory wyobraźni.
Według opinii Krämera i Sprengera czary uprawiają przede wszystkim niewiasty, które są do tego bardziej przystosowane przez naturę, również z uwagi na mniejszą wiarę, jaka ponoć cechuje kobiety. Potwierdzeniem tego ma być samo słowo "kobieta". Słowo femina (kobieta) ma bowiem mieć swoją etymologię w złożeniu: "mniej wiary" (fe = fides, czyli wiara, oraz mina = minus, czyli mniej), ponadto mężczyźni są bardziej odporni na zakusy Szatana przez sam fakt, iż Jezus był mężczyzną. Inne zasady doktrynalne zawarte w Młocie na czarownice głosiły, że wiara w istnienie czarownic jest nieodłączną częścią wiary katolickiej, zaś niedowiarstwo w tej sprawie równa się herezji. Diabelski spisek, który opanował świat można zwalczyć ludzką dłonią poprzez wiarę i represje.
Do polowań na czarownice powołany został cały system prokuratorsko – śledczy oraz lekarski (uznano, iż lekarze potrafią odróżnić sprawy diabelskie od defektów somatycznych). Przyznanie się do winy było koronnym dowodem. Ówczesne prawo zezwalało - dla wymuszenia zeznań - stosować w toku śledztwa cierpienia fizyczne.
Próby (tzw. ordalia) stanowiły rozwiązanie problemów związanych z udowodnieniem oskarżonemu popełnienia przestępstwa. Znane już ludom pierwotnym, sięgające korzeniami czasów pogańskich, zostały zaakceptowane i utrwalone w okresie chrześcijaństwa. Formalnie, od 1215 r. ordalia zostały zakazane. Już wtedy zapewne, przynajmniej wśród części społeczeństwa, zdawano sobie sprawę, że ich wynik zależy od przypadku, a uzyskanie pomyślnego wyniku dla oskarżonego mogło być właściwie tylko wynikiem oszustwa lub przekupstwa. Mimo to sprawowano je nadal.
Ta zupełnie nieracjonalna metoda dowodowa, opierająca się w dużej mierze na zabobonie i ciemnocie, musiała być jednak na swój sposób skuteczna, skoro ordalia przetrwały aż do XV w. Uzasadnieniem sądów bożych było przekonanie, że Bóg nie dopuści do skrzywdzenia osoby niewinnej, winną prędzej czy później musiała dotknąć „boska sprawiedliwość". Wynik próby miał charakter ostateczny i niepodważalny, nie podlegał zaskarżeniu czy też powtórzeniu. Próby wyprzedzały następujące później tortury — konieczne, gdy mimo pozytywnego wyniku próby brak było przyznania się do winy. Sądy boże były środkiem dowodowym, elementem postępowania sądowego, ale były też widowiskiem, które cieszyło się znaczną popularnością i przyciągało tłumy spragnione rozrywki.
Najpowszechniej stosowanymi próbami były:
  • Próba gorącej wody (iudicium aquae ferventis) — oskarżony musiał włożyć dłoń (po nadgarstki, a przy poważniejszych sprawach po łokcie) do naczynia z gorącą wodą i wyjąć przedmiot leżący na jego dnie. Poparzona dłoń (sposób gojenia się ran — rękę bandażowano i pieczętowano, stan ręki sprawdzano po trzech dniach) była dowodem winy lub niewinności. Do wyjątków należy zaliczyć stosowanie wrzącego oleju zamiast wody.
  • Próba rozpalonego żelaza (iudicum ferri igniti) — oskarżony musiał zrobić kilka kroków niosąc w dłoni kawałek rozpalonego do czerwoności żelaza. Inna wersja tej próby polegała na stąpaniu bosymi stopami po rozpalonych węglach. Brak poparzeń był dowodem niewinności.
  • Próba ogniowa — stosowana w procesach o czary, przewidziana w podręczniku Młot na czarownice, polegała na obowiązku przejścia przez podejrzaną pomiędzy dwoma płonącymi stosami drewna. Stosowana rzadko wobec poglądu, że ogień jest żywiołem szatana, może on więc uchronić swe wyznawczynie przed ogniem. Jej odmiana sprowadzała się do opisanej wyżej próby rozpalonego żelaza.
  • Próba zimnej wody (examen aquae frigidae) — oskarżonego (ze związanymi kończynami) wrzucano do wody. Jeżeli tonął — był uznawany za niewinnego, gdyż woda, jako żywioł czysty, nie mogła przyjąć zbrodniarza. Oskarżony trzymany był na linie (sznur mógł być obwiązany np. wokół pasa), musiał się zanurzyć na określoną głębokość, która była wyznaczana przez węzeł zawiązany na linie. Suchy węzeł był więc dowodem winy. Próba ta nazywana niekiedy pławieniem, stosowana zwłaszcza wobec kobiet posądzanych o czary, kończyła się prawie zawsze dla niewiast tragicznie. Obszerne spódnice (suknie) utrzymywały ciało na wodzie niczym koło ratunkowe. Pławienia, jako odmiana próby wody stosowane były w czasach tzw. trybunałów inkwizycyjnych (inquisitiones haereticae pravitatis). Zgodnie z zaleceniami Młota na czarownice podejrzaną o czary wiązano w tzw. kozła - polegało to na związaniu lewej ręki z prawą nogą i prawej ręki z lewą nogą, a dopiero potem zanurzano w wodzie. Pozycja ta również utrudniała zanurzenie, nie przeszkadzało to jednak negować skuteczności takiej próby.
    Jedna z odmian tej próby polegała na wrzucaniu podejrzanej osoby w zawiązanym worku do wody, inna (stosowana w procesach o czary) — zwana topnieniem — polegała na umieszczeniu (całkowitym zanurzeniu) podejrzanej w beczce wypełnionej święconą wodą, uprzednio przecedzoną przez płótno. Później ponownie przecedzano wodę w poszukiwaniu śladów na płótnie, mających świadczyć o winie.
  • Próba wagi — stosowana głównie w procesach o czary. Jeżeli oskarżony był cięższy niżby to wynikało z odpowiednich tabel — był winien. Czarownice miały być ponoć „lekkie jak pierze". Podejrzana o czary musiała się rozebrać (podobnie jak przy próbie szpilkowej, co jest znamienne, gdyż mężczyźni nie byli narażeni na konieczność prezentowania swego nagiego ciała), podlegała dokładnym oględzinom w poszukiwaniu ukrytych ciężarków. Niekiedy zamiast odważników, na drugiej szali umieszczano biblię. Tylko wtedy gdy waga pozostawała w równowadze, poddawany próbie mógł być oczyszczony z zarzutów.
  • Próba znamienia (znaku, szpilek) — podejrzanego o czary rozbierano, golono i przywiązywano do krzesła. Otwierano drzwi prowadzące do pomieszczenia gdzie się znajdował i oczekiwano na przybycie jakiegoś zwierzęcia (wierzono, że uprawiający czary ma swego opiekuna — diabła pod postacią zwierzęcą. Gdy pojawiła się mysz, szczur, a nawet owad — był to znak wystarczający. Inkwizytor poddawał wtedy ciało drobiazgowym oględzinom w poszukiwaniu znamienia (pieczęci, stygmatu diabelskiego), mającego zaświadczać o układach z szatanem. Gdy je znalazł — o co nietrudno — nakłuwał szpilką. Nakłucie nie powinno powodować krwawienia ani bólu.
  • Próba łez — stosowana przy podejrzeniach o czary. Próba łez opierała się na przeświadczeniu, że czarownice nie są zdolne do ronienia łez. Inkwizytor zaklinał podejrzaną na łzy Jezusa Chrystusa, by choć jedną łzę uroniła jeśli jest niewinna. Nawet gdy podejrzana, przerażona czy zemdlona zapłakała, można to było przypisać sprawkom szatana. Wtedy należało poddać badaną następnej, innej już próbie.
Zeznania najczęściej wymuszano wodą, octem, laniem wrzącego oleju do gardła, smarowaniem siarką, smołą, gorejącą słoniną, głodem, pragnieniem, przyłożeniem na pępek myszy, szerszeni lub innych robaków nakrytych bańką, wyłamywaniem kończyn ze stawów. Stosowano także specjalistyczne  narzędzia tortur 
.

Publikacja wraz ze zdjęciami jest udostępniona w Encyklopedii "Zgapedia" części portalu zgapa.pl. Treść objęta jest licencją GNU FDL Wolnej Dokumentacji w wersji 1.3 lub dowolnej pózniejszej opublikowanej przez Free Software Foundation i została ona opracowana na podstawie Wikipedii, tutaj możesz znaleźć artykuł źródłowy oraz autorów. Warunki użytkowania Encyklopedii znajdziesz na tej stronie.