Oblężenie Miśni przez wojska polskie dowodzone przez syna Bolesława Chrobrego Mieszka II we wrześniu 1015 roku.
W 1015 roku Bolesław Chrobry złamał postanowienia zawartego dwa lata wcześniej układu merseburskiego, w którym zobowiązał się m.in. do przysłania posiłków zbrojnych na wyprawę włoską cesarza Henryka II. Władca niemiecki podjął wówczas wielką wyprawę zbrojną na Polskę, która jednak wobec braku koordynacji w działaniu poszczególnych oddziałów zakończyła się klęską. Po odparciu najazdu niemieckiego i ucieczce cesarza do Merseburga Bolesław Chrobry postanowił przenieść walki na teren wroga i polecił synowi Mieszkowi II zająć gród Miśnię. Próba zajęcia grodu ostatecznie zakończyła się fiaskiem na skutek przyboru wody na rzece Łabie. O szczegółach zaszłych tam wypadków wiemy dzięki obszernej relacji kronikarza niemieckiego Thietmara:
Tymczasem cesarz dotarł ze swoim wojskiem do Strzały, a ponieważ wiedział, że Mieszko następuje mu na pięty z siłą zbrojną, nakazał margrabiemu Hermanowi przybyć szybko do obrony miśnieńskiego grodu, sam zaś udał się prosto do Merseburga. Mieszko atoli, pouczony przez swojego niegodziwego ojca, skoro tylko zauważył, że nasi odeszli rozdzieleni na części, nie pozostawiwszy żadnej osłony, przeprawił się 13 września o świcie przez Łabę pod wspomnianym grodem z siedmiu legiami i nakazał jednym z nich pustoszyć okolicę, drugim zaś przystąpić do zdobywania grodu. Kiedy to zobaczyli wietnicy, zwątpili o możność ocalenia i zostawiając prawie całą chudobę, schronili się do warowni leżącej w górnej części grodu ... Margrabia Herman widząc jak jego nader szczupła garstka obrońców słabnie, zwątpił w ocalenie, rzucił się na ziemię i błagał o zmiłowanie Chrystusa ... następnie zaś przywołał na pomoc niewiasty. Te stanęły na szańcach i rzucając stąd kamienie wsparły mężczyzn. Ogień, który podłożono, ugasiły z braku wody miodem i, Bogu dzięki, poskromili wciekłość i zuchwałość wroga. Mieszko obserwował te zmagania z pobliskiej wysokiej góry, oczekując przybycia dalszych oddziałów. Ci pustosząc i paląc, gdzie tylko był ogień, wszystko wokoło aż do rzeki Gany, powrócili późno na zdrożonych koniach i byliby przenocowali tam ze swoim wodzem, by ruszyć nazajutrz do szturmu, gdyby nie zauważyli przybierającej wody na Łabie ... Polacy, mimo wielkiego zmęczenia, wycofali się w nader pomyślnych warunkach.

Publikacja wraz ze zdjęciami jest udostępniona w Encyklopedii "Zgapedia" części portalu zgapa.pl. Treść objęta jest licencją GNU FDL Wolnej Dokumentacji w wersji 1.3 lub dowolnej pózniejszej opublikowanej przez Free Software Foundation i została ona opracowana na podstawie Wikipedii, tutaj możesz znaleźć artykuł źródłowy oraz autorów. Warunki użytkowania Encyklopedii znajdziesz na tej stronie.