Morze Sargassowe, ang. Sargasso Sea - jeden z najbardziej tajemniczych, owianych legendami akwenów morskich świata. Leży w zachodniej części północnego Atlantyku, mniej więcej pomiędzy 20 i 35 N oraz 030 i 070 W, rozciągając się od wysp Bahama, poprzez Bermudy, aż niemal po Azory. Zasięg morza jest szczególnie trudny do określenia od strony wschodniej i częściowo południowej, ale jego granice wyznaczają w praktyce otaczające go ze wszystkich stron silne prądy powierzchniowe: Zatokowy (Golfsztrom), Kanaryjski i Północno-Równikowy. Morze Sargassowe (a jest to jego pełna prawidłowa nazwa) jest nietypowe m.in. dlatego, że jest jedynym obszarem wód w pełni oceanicznych, który w nazwie posiada określenie "morze", jako że morze (w znaczeniu terminu geograficznego) zazwyczaj styka się w jakikolwiek sposób z lądem. Stąd też trudne określenie dokładnych granic i powierzchni tego akwenu. Jest to po prostu fragment oceanu.
Morze Sargassowe to ogromna powierzchnia nieruchomej wody (ok. 6-7 mln. km²) o temperaturze wody powierzchniowej dochodzącej latem do 28 st. C, nad którą dominują cisza lub słabe wiatry. Ciepła, bezchmurna pogoda stwarza sprzyjające warunki rozwoju roślinności morskiej, a w szczególności brunatnic – glonów z gatunku „sargasso”, które dzięki pęcherzykom gazu (tlenu(?)) utrzymują się na powierzchni, przypominając winogrona „sarga” uprawiane od wieków w Portugalii. Nieograniczony rozwój tych, kilkumetrowej długości, wodorostów sprawia, że nawet, gdy wieje wiatr, powierzchnia morza jest gładka. Morze to jest miejscem życia bardzo wielu organizmów, nawet takich, dla których nie jest ono naturalnym miejscem rozwoju - żyją tutaj, trafiając w „sidła” owych prądów morskich, nawet jeśli mogą się rozmnażać tylko wegetatywnie.
Dawny żaglowiec, pozbawiony alternatywnego napędu, bywał na zawsze unieruchomiony w sieci tych wodorostów, gdyż słabe wiatry nie były w stanie wybawić go z opresji. Wysoka temperatura powietrza i morza, kończący się prowiant i woda, a nade wszystko upływający w bezsilnej bezczynności czas, jak i widok rozległych, zielonych połaci, powodowały wśród marynarzy halucynacje i tzw. „gorączkę morza” (sea fever). Prowadziło to w konsekwencji do przypadków opuszczania pokładu najprostszą drogą: w dół, wprost za burtę, do „zielonych pól”, które majaczącym w gorączce żeglarzom łudząco przypominały rodzinne pola i łąki. Do dziś przetrwały legendy o statkach, które - mimo że w końcu zatonęły - nigdy nie spoczęły na dnie, lecz dryfują pod powierzchnią, w zachłannych ramionach wodorostów. Natomiast legendy o napotykanych potworach morskich mają swoje uzasadnienie w występujących tam okazach kałamarnic i ośmiornic.
Morze Sargassowe ma także swój wkład w legendę o Latającym Holendrze, jako że zdarzało się, iż statki, które były z powodu różnych awarii, lub uszkodzeń opuszczane przez załogi, po natrafieniu na ten akwen potrafiły jeszcze długo unosić się na powierzchni wody, a trafiając na pierścień trzech prądów morskich potrafiły jak widma przemierzać duże odległości pojawiając się nawet cyklicznie w tych samych miejscach.
Tam, gdzie nie ma glonów, woda jest bardzo przejrzysta, do 65 m. - jest to jedna z najbardziej przejrzystych toni świata, wręcz przykładowa. Zasolenie Morza Sargassowego jest nietypowe jak na wody oceaniczne i bardziej przypomina zasolenie mórz wewnątrzkontynentalnych – dochodzi do 37 promili. Miejsce tarła m.in. węgorzy (płyną tam raz w życiu, aby odbyć tarło i umrzeć).
Temat Morza Sargassowego przewija się w dziełach literackich i filmowych, a najczęściej w poezji i literaturze baśniowej - jako symbol ciszy, spokoju, pochłonięcia lub zawieszenia w czasie, a nawet jako źródło życia. Poświęcił mu swój rozdział Jules Verne w powieści „20 tysięcy mil podwodnej żeglugi”. W Polsce m.in. w poezji Zbigniewa Herberta - „Elegia na odejście pióra atramentu lampy”, oraz w przepięknej balladzie (żeglarska poezja śpiewna) Janusza Sikorskiego – „Ballada o Morzu Sargassowym”. Temat Morza Sargassowego był nawet wiązany z mityczną Atlantydą.
Fragment poezji J.Sikorskiego:
"Na Sargassowym Morzu tkwią okręty,
Burty im porasta trupia pleśń
I nie czekają na nie już kobiety,
Bo która zechce czekać cały wiek.

A po pokładach snują się szkielety,
Głowonogi w kości z nimi rżną,
W banku tylko fałszywe monety
I nikt się zbytnio nie przejmuje grą.

A Bóg nakręca zegar wielkim kluczem,
Siedem obrotów nieba - siedem dni,
I znów nam jakiś tydzień głupio uciekł,
I tak nam się to życie jakoś tli.
(...)"

Publikacja wraz ze zdjęciami jest udostępniona w Encyklopedii "Zgapedia" części portalu zgapa.pl. Treść objęta jest licencją GNU FDL Wolnej Dokumentacji w wersji 1.3 lub dowolnej pózniejszej opublikowanej przez Free Software Foundation i została ona opracowana na podstawie Wikipedii, tutaj możesz znaleźć artykuł źródłowy oraz autorów. Warunki użytkowania Encyklopedii znajdziesz na tej stronie.