Biografia
Moja prababcia Jadwiga Wajs-Grętkiewicz-Marcinkiewicz urodziła się 30 stycznia 1912 roku w Pabianicach. Jej matka miała na imię Paulina, a ojciec Artur. Pracował on jako majster tkacki w fabryce Kindlera w Pabianicach. Miała 4 braci i siostrę. Sytuacja w jej rodzinie była kiepska. Musieli oszczędzać, ponieważ trudno było utrzymać rodzinę, a poza tym ojcu groziła utrata pracy. Jadwiga Wajsówna skończyła szkołę powszechną w Pabianicach. Później uczęszczała do Państwowej Szkoły Handlowej Żeńskiej, ale niestety musiała tam codziennie dojeżdżać tramwajem, ponieważ szkoła znajdowała się w Łodzi. Ukończyła ją w 1931 roku uzyskując dyplom księgowej. Dzięki temu dyplomowi została zatrudniona jako księgowa w Zakładach Chemicznych "Boruta" w Zgierzu. W 1938 roku brała lekcje na kursach samochodowych Franciszka Grętkiewicza. Franciszek zakochał się w niej i opiekował się nią w czasie długiej, bo trwającej prawie cały rok chorobie. Dzięki jego opiece i troskliwości wyzdrowiała. W 1939 roku pobrali się. Pierwszym ich synem był Andrzej. W październiku 1941 roku urodziła drugiego syna-Macieja. Którejś nocy obudziło ich Gestapo. Dzieci kazali oddać sąsiadom , a ją z mężem zabrali. W więzieniu bito ich w niemiłosierny sposób. Po wypuszczeniu oboje czuli się bardzo źle. Moja prababcia mogła jeść tylko kaszę z mlekiem, ale z jej mężem było gorzej. Miał wylew krwi, zaczął tracić wzrok, nie mógł pisać ani czytać. Po powstaniu warszawskim z chorym mężem i dziećmi przeprowadziła się do Bochni. Przez 6 miesięcy pracowała tam w piekarni. W marcu 1945 roku wróciła do Łodzi. W tym samym roku zmarł jej pierwszy mąż. W sierpniu 1947 roku wyszła powtórnie za mąż za Tadeusza Marcinkiewicza. W 1964 roku zmarł jej drugi mąż. Jadwiga sportem interesowała się od najmłodszych lat. W 1920 roku, mając 8 lat zapisana została do pabianickiego Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół". Tam przez wiele lat uprawiała gimnastykę. Jej pierwszy nauczyciel sportowy nazywał się Władysław Marciniak. Jej pierwszymi życiowymi sukcesami było zdobycie trzech pierwszych miejsc na harcerskich zawodach lekkoatletycznych. Startowała tam w biegu na 60 m, skoku w dal i wzwyż. W 1928 roku usłyszała pierwszy raz o Halinie Konopackiej. Był to rok olimpiady w Amsterdamie i wspaniałego zwycięstwa polskiej dyskobolki. Wtedy w Jadwidze zrodziła się chęć rzucania dyskiem. W tym też roku po raz pierwszy wzięła go do ręki. Po dwutygodniowym treningu zgłoszono ją do zawodów okręgu łódzkiego i wygrała. Później startowała w zawodach o "Puchar wędrowny" Miejskiego Komitetu Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego w Pabianicach. Wygrała tam w pchnięciu kulą i rzucie dyskiem. Podczas lekkoatletycznych mistrzostw Łodzi w 1928 roku również zwyciężyła w rzucie dyskiem. W reprezentacji Polski debiutowała podczas meczu z Włoszkami w 1931 roku. Po raz ostatni przegrała wtedy z Haliną Konopacką. Podczas czwórmeczu lekkoatletycznego poprawiła dotychczasowy rekord świata, który należał do Konopackiej, uzyskując 39,78 m, a wkrótce w czerwcu 1932 roku startując w Mistrzostwach Polski na stadionie ŁKS jako pierwsza kobieta na świecie przekroczyła granicę 40 m w rzucie dyskiem, uzyskując 40,43 m. Później poprawiła ten wynik na 42,08m. W 1932 roku startowała na X Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles. Rzuciła wtedy 38,74 m i dzięki temu stanęła na trzecim stopniu podium, zdobywając brązowy medal. Później pojechała na zawody poolimpijskie do Chicago. Uzyskała tam 41,08 m. W latach 1933-1934 startowała w wielu krajowych zawodach oraz zagranicznych, m.in. Brnie, Pradze, Londynie, Brukseli. W tych miastach pobijała czterokrotnie rekord świata. 15 lipca 1934 roku na zawodach w Brukseli poprawiła rekord świata osiągając rezultat 44,19 m. W 1934 roku została uhonorowana srebrnym Krzyżem Zasługi, natomiast w 1935 roku przyznano jej Wielką Honorową Nagrodę Sportową Państwowego Urzędu Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego. Niestety szybko utraciła swój rekord świata, a mianowicie w 1935 roku podczas meczu Niemcy - Polska w Dreźnie, ulegając tam niemieckiej dyskobolce Mauermayer, która uzyskała 47,12 m. W 1936 roku wystartowała w XI Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie. Zdobyła srebrny medal wynikiem 46,22 m. Tam też ustanowiła swój ostatni rekord Polski. W mistrzostwach Polski startowała wiele razy zajmując jedne z najwyższych miejsc, a co najważniejsze nie tylko w rzucie dyskiem, ale także w skoku wzwyż (w lutym 1932 roku w Przemyślu ustanowiła rekord Polski w hali wynikiem 151,5 cm), skoku w dal z miejsca oraz pchnięciu kulą. W 1937 roku po raz drugi została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi oraz jury Państwowego Urzędu Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego przyznało jej Wielką Honorową Nagrodę Sportową, którą stanowiła rzeźba "dziewczynki ze skakanką" wykonana przez Alfonsa Karnego. Brała udział w XIV Igrzyskach Olimpijskich w Londynie w 1948 roku. Miała wtedy 36 lat jednak udało jej się zająć czwarte miejsce wynikiem 39,30 m. W 1950 roku zakończyła czynne uprawianie sportu. Przez 8 lat była trenerem lekkoatletyki w klubach łódzkich i pabianickich. Całkowite rozstanie ze sportem nastąpiło dopiero w 1958 roku. Od tamtej pory poświęciła się pracy z dziećmi w Towarzystwie Przyjaciół Dzieci i Kole Specjalnej Troski, które sama utworzyła. W dowód tego otrzymała w 1984 roku Nagrodę Miasta Łodzi. W 1972 roku była honorowym gościem XX Igrzysk Olimpijskich w Monachium. Jadwiga Wajsówna zmarła 1 lutego 1990 roku, mając 78 lat. Pochowana została na Starym Cmentarzu w Pabianicach.
1932-X Igrzyska Olimpijskie-Los Angeles
1. Lillian Copeland (USA) 40,58 - złoty medal 2. Ruth Osborn (USA) 40,12 - srebrny medal 3. Jadwiga Wajsówna (Polska) 38,74 - brązowy medal
Podróż do Ameryki rozpoczęła się pociągiem z Warszawy, a później z Gdyni statkiem transoceanicznym "Pułaski". Trwała ona 12 dni. W czasie rejsu dwa razy dziennie odbywały się ćwiczenia na pokładzie statku. Prawie wszystkich uczestników wysoka fala przyprawiła o chorobę morską, za wyjątkiem mojej prababci, o której mówił Heliasz-jeden z zawodników - "Tego "pierone" z Pabianic to nawet fala nie chce huśtać. Rejs zakończył się w Nowym Jorku, gdzie zostali witani przez Polonię amerykańską. Dalsza podróż odbyła się pociągiem do Kalifornii. Schabińska, Walasiewiczówna i Wajsówna zostały zakwaterowane w jednym pokoju w Chapchan Park Hotel, a pozostali zawodnicy pojechali do wioski olimpijskiej. Na treningach rzuty Wajsówny były w granicach 41-42 m, co spowodowała, iż w prasie ukazały się nawet notatki. Stadion olimpijski był przez ten czas zamknięty, kiedy więc nadszedł ten wyczekiwany dzień moja prababcia była bardzo ciekawa, bo jeszcze nie widziała stadionu. Flagę narodową niósł Zygmunt Siedlecki, a babcia szła w pierwszej trójce. Po przemówieniu, które rozpoczęło otwarcie igrzysk wypuszczono kilka tysięcy gołębi. Rzuty dyskiem odbywały się jako jedna z pierwszych konkurencji. Do zawodów w rzucie dyskiem zgłoszono osiemnaście zawodniczek. Rzuty odbywały się według wcześniej wylosowanych numerków. Wajsówna miała rzucać przed Walasiewiczówną. Kiedy otrzymały dysk przestraszyły się, ponieważ nigdy nie rzucały takim dyskiem, który był wypukły o grubych kantach, tzw. fiński, a one zawsze rzucały dyskiem płaskim. Dlatego też próbnych rzutów chciały wykonać jak najwięcej. Lecz bardzo trudno jest w tak krótkim czasie przyzwyczaić się do nowego dysku. Z tego powodu rzuty nie były aż tak odległe jak na próbach. Ostatecznie Wajsówna zajęła trzecie miejsce (38,74 m), a na szóstym znalazła się Walasiewiczówna(33,60 m). Amerykanka Coppeland ustanowiła rekord olimpijski (40,48), ale nie pobiła rekordu świata, który należał do mojej prababci (42,43 m). Wajsówna nie była z tego powodu szczęśliwa, żałowała że kierownictwo nie zapewniło im właściwych dysków. W czasie dekoracji miała smutną minę. Otrzymała brązowy medal i dyplom, a na boczny maszt wciągnięto polską flagę. Nerwy jej puściły dopiero wśród koleżanek i rozpłakała się na boku Walasiewiczówny, która pocieszała ją, iż jest bardzo młoda, a następna olimpiada za cztery lata. Na drugi dzień za własne pieniądze kupiła sobie swój pierwszy własny dysk. W hotelu otrzymała depeszę z Pabianic od rodziców. Następnego dnia zwyciężyła Walasiewiczówna w biegu na 100 m i po raz pierwszy usłyszano hymn polski, zresztą nie ostatni, ponieważ zwycięzcą biegu na 10 km był Kusociński, który ustanowił rekord olimpijski (30,14,4). W czasie tego biegu rozgrywały się zawody osad wioślarskich, gdzie nasza dwójka ze sternikiem (Ślązak, Braun, Skolimowski) zdobyli drugie miejsce. Jednak nie wszystkim zawodnikom poszło tak dobrze. W ciągu całej olimpiady sześć razy wciągano na maszty flagę biało-czerwoną. W sumie zaś zdoyliśmy dziewięć punktów. Rozrywką po starcie był wyjazd do Hollywood i do Meksyku. Po olimpiadzie wzięli udział również w zawodach w Chicago. Odbyły się one o dziewiątej wiczorem przy świetle reflektorów. Walasiewiczówna wygrała bieg na 100 m, Kusociński wygrał bieg na 5 km, a Wajsówna w rzucie dyskiem uzyskała 41,35 m i również zajęła pierwsze miejsce. Podczas dekoracji otrzymała dyplom i medal, na którym wygrawerowano jej imię i nazwisko. Ostatnie dni pobytu w Ameryce przeznaczyła na wizytę u wujostwa w Filadelfii. W tym samym dniu przybyli tam dwaj mężczyźni, którzy proponowali mojej prababci dwuletni kontrakt, który kategorycznie odrzuciła. Później się dowiedziała, że również Kusocińskiemu proponowano kontrakt. Jego wyczyn był przecież sensacją olimpiady. Do kraju płynęli tym samym statkiem "Pułaski". W Gdyni witano ich bardzo serdecznie, a moją babcię witał jej ojciec. Kiedy zagrano hymn wszyscy mieli łzy w oczach. Do warszawy jechali pociągiem, który zatrzymywał się prawie na każdej stacji, gdzie witały ich tłumy ludzi. Oficjalne powitanie olimpijskie odbyło się w lokalu Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego. Do Pabianic przyjechała w nocy. Całe mieszkanie zasypane było kwiatami.
1936-XI Igrzyska Olimpijskie-Berlin
1. Gisela Mauermayer (Niemcy) 47,63 - złoty medal 2. Jadwiga Wajsówna (Polska) 44,22 - srebrny medal 3. Paula Mollenhauer (Niemcy) 39,80 - brązowy medal
Do wyjazdu na igrzyska olimpijskie w Berlinie zakwalifikowana została również moja prababcia - Jadwiga Wajsówna. Cały czas do wyjazdu poświęcała na treningi. Reprezentacja była bardzo liczna i składała się ze stu dwudziestu trzech zawodników. Wyjazd z Warszawy do Berlina odbył się pociągiem. W Berlinie na Dworcu Śląskim nastąpiło oficjalne powitanie grupy polskiej. Prababcia zakwaterowana została blisko boiska, natomiast pozostali zawodnicy pojechali autokarami do wioski olimpijskiej. Berlin wywarł bardzo ponure wrażenie. Wszędzie było widać czerwone flagi ze swastyką. Na ulicach było mnóstwo hitlerowców. Otwarcie igrzysk dokonał Adolf Hitler. Na rozpoczęciu olimpiady prababcia podobnie jak w poprzedniej, szła w pierwszej trójce razem z Walasiewiczówną i Kwaśniewską. Jako pierwsza startowała Kwaśniewska w rzucie oszczepem i zajęła III miejsce (41,80m). Do rzutu dyskiem zgłoszono dziewiętnaście zawodniczek. Wśród nich nie było Amerykanek Coppeland i Osbrun (finalistek z X igrzysk w Los Angeles). W dniu, w którym miała starować prababcia było mglisto i padał drobny deszczyk. Dlatego też postanowiła zdobyć kalafonię, aby dysk dobrze trzymał się w dłoni. Pojechała kolejką podziemna do miasta, poszukać sklepu ze skrzypcami. Kiedy zdobyła kalafonię wsiadła do tramwaju, aby pojechać na stadion. okazało się jednak, że jedzie w przeciwnym kierunku. Przesiadła się w odpowiedni tramwaj, a ostatnie 200 metrów przebyła biegiem. na stadion wpadła zdyszana, czerwona i mokra. Stadion był bardzo duży, wszędzie były tłumy ludzi. Pierwszy rzut oddaje na odległość 44 metrów. Po niej rzuca Niemka Mauermayer, która osiąga wynik 47,63 m. Z trybuny polskiej słychać było doping "Jadź-ka...Jadź-ka...Pol-ska...Pol-ska..." W piątej kolejce rzutów uzyskuje wynik Wajsówna uzyskuje wynik 46,22 m, był to jej życiowy rekord i ostatecznie zajmuje II miejsce. W tym samym dniu 4 sierpnia również Walasiewiczówna zdobyła srebrny medal w biegu na 100 metrów. Atmosfera na ulicach Berlina nie była najlepsza, wszędzie widać było zastępy Hitlerjugend, które przypominały wyszkolone wojsko. Dlatego też, kiedy po olimpiadzie zaproszono wszystkich do Zagłębia Ruhry w Wuppertalu na zawody propagandowe prababcia niechętnie chciała tam jechać. Zgodziła się tylko dlatego, że podróż miała odbyć się samolotem, a ona jeszcze nigdy nie latała. W zawodach tych Niemka Mauermayer nie wzięła udziału, obserwowała je z loży na stadionie. Wajsówna wygrała rzutem 42,80 m i otrzymała statuetkę z porcelany, która przedstawiała kobietę na rozpędzonym rumaku. Po skończonej olimpiadzie zawodnicy do Warszawy wrócili samolotem. Witano ich bardzo miło i serdecznie. Na prababcię czekał Staś grochowski - jej sympatia.
Z Warszawy do Łodzi przyjechała pociągiem razem z innymi olimpijczykami: Kwaśniewską, Chmielewskim i Gałeckim. Na Dworcu fabrycznym witały ich tłumy.

Ostatni etap do domu przebyła samochodem. Na ratuszu wręczono jej dyplom obywatela honorowego Pabianic.
1948-XIV Igrzyska Olimpijskie-Londyn
1. Ostermeier (Francja) - 41,92 m - złoty medal 2. Cordiale (Włochy) - 41,17 m - srebrny medal 3. Mazaes (Francja) - 40,47 m - brązowy medal 4. Wajsówna (Polska) - 39,30 m - czwarte miejsce
W czasie powrotu z Mistrzostw Europy w Oslo (gzie zajęła III miejsce ) Wajsówna jeszcze raz marzy aby znaleźć się na olimpiadzie w Londynie. Zaczyna więc ostro przygotowywać się do igrzysk. Podróż do Londynu odbyła samolotem. Nie witano ich uroczyście na lotnisku, przekazano jedynie wiadomość o zakwaterowaniu w wiosce olimpijskiej, która znajdowała się w koszarach po słynnym dywizjonie 303. Na ulicach miasta nie było widać, że rozpoczynają się igrzyska. W przeciwieństwie do poprzednich olimpiad nie było żadnych plakatów ani nie powiewały flagi państwowe. Nie czuło się atmosfery, że wkrótce rozpoczynają się igrzyska. Pogoda w Londynie początkowo była bardzo ładna, temperatura w południe dochodziła do 450C, co powodowało, że nie można było ćwiczyć na boisku. Czas pobytu przed rozpoczęciem igrzysk wykorzystywany był nie tylko na treningi, ale również na zwiedzanie miasta. 29 lipca 1948 roku o godzinie siedemnastej król angielski Jerzy VI dokonał oficjalnego otwarcia igrzysk olimpijskich. Po przemówieniu na stadion wbiegła sztafeta ze zniczem. Mimo, że na treningach prababcia rzucała 40 m, to w finale nie mogła przekroczyć tej odległości. Ostatecznie zajęła IV miejsce 39,39 ulegając Francuzce Ostermayer, Włoszce Cordiale i również Francuzce - Mazess. Po powrocie do wioski olimpijskiej miała wyrzuty sumienia, że nie potrafiła rzucić lepiej. Ceremonia wręczania zwycięzcom medali była bardzo skromna. Nie wciągano nawet flagi kraju, który zwyciężył. jedynym miłym akcentem był hymn państwowy zwycięskiego państwa. Nasz kraj nie wypadł rewelacyjnie. Jedyny medal jaki zdobyliśmy był koloru brązowego - zdobył go Antkiewicz w wadze piórkowej. Pogoda w Londynie bardzo się zmieniła. Uczestnicy na własnej skórze mogli się przekonać jak wygląda londyńska mgła. Z tego też powodu został odłożony wyjazd ponieważ nie startowały samoloty. Kiedy tylko pogoda się poprawiła opuścili Londyn. Moja prababcia bardzo tęskniła. Przecież w Pabianicach czekały na nią dzieci i mąż, bo przecież 11 miesięcy przed wyjazdem wyszła ponownie za mąż. Wreszcie po siedmiu godzinach lotu znalźli się w kraju. Było to ostatnie pożegnanie z olimpiadą, ale nie z dyskiem. Została trenerem i w ten sposób mogła przekazać swoją wiedzę i umiejętności młodszym koleżankom.
Odznaczenia
1932 - Złota Odznaka Polonii Amerykańskiej
1932 - Srebrny Krzyż Zasługi
1936 - Złoty Medal Pabianic
1937 - Srebrny Krzyż Zasługi (drugi raz)
1960 - Krzyż Kawalerski Odrodzenia Polski
1962 - Odznaka Zasłużonego Działacza Kultury Fizycznej
1967 - Odznaka 100-lecia Sportu Polskiego
1967 - Złote Odznaki PZLA i TKKF
1969 - Honorowa Odznaka PKO
1974 - Medal 30-lecia Polski Ludowej
1974 - Medal za Zasługi dla Polskiego Sportu Olimpijskiego
1979 - Odznaka Henryka Jordana
oraz wieloma innymi honorowymi odznakami
Nagrody
1937 - Wielka Honorowa Nagroda Sportowa (rzeźba "dziewczynki ze skakanką")
Aktualności
4 października 2003 roku odbyło się:
nadanie Szkole Podstawowej w Chechle imienia Jadwigi Wajsówny
rajd ku pamięci Jadwigi Wajsówny
odsłonięcie tablicy pamiątkowej na domu Jadwigi Wajsówny
napisała: Marta Grętkiewicz - prawnuczka Jadwigi Wajsówny

[1]
Publikacja wraz ze zdjęciami jest udostępniona w Encyklopedii "Zgapedia" części portalu zgapa.pl. Treść objęta jest licencją GNU FDL Wolnej Dokumentacji w wersji 1.3 lub dowolnej pózniejszej opublikowanej przez Free Software Foundation i została ona opracowana na podstawie Wikipedii, tutaj możesz znaleźć artykuł źródłowy oraz autorów. Warunki użytkowania Encyklopedii znajdziesz na tej stronie.