Akt -
Akt - w historii sztuki, głównie malarstwa, przedstawienie nagiego ciała ludzkiego. Akt jest jednym z najważniejszych tematów malarskich i fotograficznych w dziejach sztuki, oraz podstawowym tematem rzeźby.

Rzeźba

Pierwsze znane rzeźby, pochodzące z czasów prehistorycznych, przedstawiały nagie kobiety, symbolizujące najprawdopodobniej Płodność (np. Wenus z Willendorfu). Później pojawiały się również symboliczne figurki męskie z wyrazistym członkiem. Tych przedstawień jednak nie traktuje się tradycyjnie jako aktów.
Antyczna rzeźba jest w zdecydowanej większość poświęcona tematowi nagiego ciała, i tendencja ta utrzymała się bardzo długo. Jeszcze w renesansie i klasycyzmie rzeźbione ciała były najczęściej nagie. Wynikało to z dwóch głównych pobudek. Z jednej strony nagie ciało było obrazem doskonałości człowieka, a z drugiej strony rzeźba taka najlepiej pokazywała mistrzostwo techniczne twórcy. Zarówno więc dzieła antyczne, jak np. słynny "Doryforos" Polikleta, jak i renesansowe - np. "Dawid" Michała Anioła, ukazują nam wystudiowaną muskulaturę oraz doskonale proporcjonalne ciało.
O ile malarstwo szybko wykształciło w sobie bunt przeciwko idealistycznym przedstawieniom, rzeźbiarze długo pozostawali przy nabożnym szacunku dla marmuru. Dopiero modernizm - koniec XIX wieku - stał się dla rzeźbiarzy czasem eksperymentów z ciałem ludzkim. Współcześnie ludzka sylwetka jest już modelowana bardzo swobodnie, czego dowodem niech będą akty Henriego Moore'a - wyglądające jak ulepione z gumy do żucia; gładkie i silnie uproszczone.
Ponieważ jednak pojęcie "akt" jest częściej stosowane w odniesieniu do obrazów, na tym temacie przede wszystkim należy się skupić.

Antyk

Choć akt malarski jest dzieckiem renesansu, trzeba nadmienić, że starożytne freski z Pompejów albo malowidła kreteńskie często przedstawiały nagich ludzi. Malarstwo antyczne jest jednak zwykle pomijane w historii aktu, jako że pozostało ono przez długi czas nieznane, i jego wpływ na rozwój tendencji artystycznych jest właściwie żaden. Wartości artystyczne tych obrazów są ponadto dość wątpliwe, a z racji genialnego rzeźbiarstwa tego okresu pomija się zwykle malarstwo milczeniem.

Średniowiecze

Średniowieczne malarstwo było w całości religijne, a chrześcijanie, w przeciwieństwie do Greków, wstydzili się nagości i uważali ją za coś niestosownego. Stąd też przez setki lat Jezus, Matka Boska i wszyscy święci byli starannie ubierani. Zgodnie z dość acsetycznymi ciągotami średniowiecza, umiłowanie dla nagiego ciała ludzkiego nie miało szans na przebicie się przez skorupę "jedynie słusznego kierunku". Istnieją jednak przekazy, że niektórzy słynni malarze późnego średniowiecza zajmowali się w wolnych chwilach tworzeniem dość frywolnych dzieł, zwykle na zamówienie bogatych mieszczan. Przypisywane jest to najczęściej twórcom z przełomu średniowiecza i renesansu, np. samemu wielkiemu Giotto di Bondone. Bez względu na autentyczność tych anegdot, można z dużą pewnością twierdzić, że sztuka aktu była kultywowana w średniowieczu, był to jednak akt nieprofesjonalny i, podobnie jak odnalezione obrazy z Pompejów, z powodu swojego przeznaczenia - ozdabiania domów bogatych mieszczan - prawdopodobnie dość wulgarny.

Renesans

Prawdziwy akt jest więc związany z renesansem. Jak wiadomo, ludzkie ciało było w tym okresie darzone wielką miłością, i stopniowo zsuwał się z niego płaszczyk wstydu. Za pierwszy akt w historii europejskiego malarstwa uznaje się często "Adama i Ewę"" Jana van Eycka z 1432 roku, choć można oczywiście kłócić się nad zakresem pojęcia "akt". Tak czy inaczej tytułowa para jest zupełnie naga, choć oboje okrywają skromnie swoje łona dłońmi, a Adam nawet szmatką. Istotny jest tu fakt, że ciało jest głównym i jedynym tematem tego obrazu, w przeciwieństwie do innych częstych w tym okresie przedstawień rajskiej pary, akcentujących to postać węża, to Boga, to zaś sam fakt wygnania z Edenu.
Właśnie podkreślenie ciała jako najważniejszego tematu obrazu jest wyznacznikiem "prawdziwego" aktu, a XV i XVI wiek przyniosły szybki wysyp takich płócien. Albrecht Durer namalował w 1507 roku interesującą wersję portretu Adama i Ewy, na którym listki figowe są kuriozalnie małe, a miny Bożych dzieci wcale nie wskazują na ich zawstydzenie. Dużo wcześniej jednak malarze posłużyli się grecką mitologią, której tradycyjne oblicze mogło być nagie bez prowokowania władz Kościoła. "Narodziny Wenus" Sandro Botticellego z 1484 roku są już dość śmiałym obrazem, choć wciąż jest to Wenus pudica, czyli "Wenus skromna".
Rafael w 1503 roku już bez żadnego skrępowania ukazywał światu "Trzy Gracje", wszystkie nagie; tylko jedna, chyba przez grzeczność, jest osłonięta przezroczystą przepaską biodrową. Kolejną barierę przełamał Giorgione w 1508 roku, malując słynną "Śpiącą Wenus". Dłoń bogini położona na łonie jest już od prawie pięciuset lat niezmiennie oskarżana o dość nieprzyzwoite ułożenie palców. Nie ulega wątpliwości, że Giorgione pozwolił sobie na niewielką prowokację. Później pozycję Wenus powtórzy Tycjan w swojej "Wenus z Urbino" (1538) i nawiąże do niej Edouard Manet "Olimpią", no ale to już przecież połowa XIX wieku...

Po renesansie

Akt -
Określenie "po renesansie" może się wydawać okrutnym uproszczeniem, ale jak historia nokturnu dzieli się na okres przed impresjonizmem i po nim, tak i historię aktu można również chyba zdychotomizować. Renesans wprowadził akt na salony, a wszelkie eksperymenty po odrodzeniu siłą rzeczy nie były tak rewolucyjne, jak te z XV wieku.
Barok i rokoko sprowadziły akt do jego ówczesnych instrumentalnych granic, wyżymając z niego całą zmysłowość i wprowadzając standard grupki nagich, rozchichotanych najad czy boginek, których bezwstydność nikogo nie dziwiła.
Nie można omówić historii aktu bez wspomnienia "Mai nagiej" i "Mai ubranej" Goi. Ta para identycznej wielkości obrazów, przedstawiająca tę sąmą, identycznie upozowaną kobietę - na jednym obrazie nagą, na drugim ubraną - wisiała przez pewien czas w domu Manuela Godoya, księcia Alkudii. Jak głosi legenda, finezyjny mechanizm na ścianie ukrywał nagą Maję przed wzrokiem niepowołanych, podczas gdy ścianę ozdabiała jej przyzwoitsza bliźniaczka. Dopiero w gronie przyjaciół książę Manuel pociągał za dźwignię, "rozbierając" Maję ku uciesze zgromadzonych.
Liczne były w XIX wieku tendencje klasycyzujące, np. akademizm lub w pewnym zakresie twórczość Jeana Ingres'a). Łączyły one surowość renesansu z pewną dozą postępu i dziewiętnastowiecznej swobody. Akt akademicki, bez wątpienia doskonały technicznie, nie wykraczał jednak poza renesans z nutką manieryzmu. Przykładem mogą być "Narodziny Wenus" Alexandre Cabanela, na których posągowe ciało bogini jest otoczone wianuszkiem wdzięcznych amorków. Obraz pochodzi z 1863 roku, co świadczy o absolutnej nieciągłości historii sztuki w kontekście zaledwie 3 lata późniejszego wydarzenia, o którym mowa będzie później. Jean-Auguste-Dominique Ingres był natomiast malarzem wszechstronnym, który jednak zasłynął jako twórca klasycyzujących i subtelnych aktów kobiecych. Jego "Wielka odaliska" (1814) przedstawia widziane od tyłu, subtelnie rozciągnięte ciało niewolnicy. Jak manieryści, Ingres łamie świadomie prawa anatomii, wydłużając plecy kobiece o co najmniej kilka kręgów. Orientalna twarz modelki oraz miękka faktura i staranny koloryt obrazu wyznaczają ideał klasycznego aktu o delikatnych pretensjach intelektualnych. Po późnym renesansie właśnie malarstwo Ingres'a jest esencją stonowanego aktu.
W 1866 roku realista Gustaw Courbet namalował skandalizujący "Początek świata", który można uznać za ostatnie słowo aktu (choć wielu wolałoby uniknąć określenia "akt" w odniesieniu do tego płótna). Obraz przedstawia z ginekologiczną precyzją kobiece łono, a surowe kadrowanie zabiera modelce jakiekolwiek cechy osobowości. Później (a prawdopodobnie i wcześniej) liczni artyści ponawiali to pornograficzne kadrowanie, zwykle jednak w celach prywatnych i rozrywkowych (słynął z tego np. Amedeo Modigliani). Courbet jednak udowodnił światu, że galeria sztuki zniesie nawet tak wynaturzony akt. Po Courbecie nikt nie posunął się dalej. Lucian Freud próbował co prawda zdeklasować Courbeta, jednak udało mu się jedynie uzyskać odrobinę więcej obrzydliwości przy całkowitym braku innowacyjności.
Abstrakcyjny ekspresjonizm wprowadził jeszcze element radykalnego znieształcenia postaci ludzkiej, jak np. w "aktach" Willema de Kooninga. Cudzysłów jest tu niezbędny, ponieważ silny element abstrakcji na obrazach każe się zastanawiać, czy mamy tu do czynienia z "przedstawieniem nagiego ciała ludzkiego". "Kobieta" de Kooninga z 1950 roku jest z trudem dostrzegalna pod warstwą ekspresjonistycznych smug farby, choć po bliższej analizie okazuje się faktycznie naga.

A co z mężczyznami?

Mężczyźni jako temat aktu byli przez lata właściwie pomijani. Jedynymi konsekwentnie obnażanymi mężczyznami byli Adam i Dawid. Ten pierwszy występuje w pełnej nagości np. u Michała Anioła na freskach w Kaplicy Sykstyńskiej (1508, potem 1534). Dawid zaś był chętnie rzeźbiony, nie tylko przez wspomnianego przed chwilą Michelangelo, ale również np. przez barokowego rzeźbiarza Berniniego.
Malowania nagich mężczyzn unikano przez długie lata; zdarzało się to co najwyżej w wizjach Apokalipsy, jak u Boscha. Nagich mężczyzn można dostrzec na "Tratwie Meduzy" Théodore Géricault, a później już w buntowniczych płótnach modernistów.

Podsumowanie

Akt, jak każdy temat w historii sztuki, ewoluował. Od odrzucenia (średniowiecze), przez akceptację i gloryfikację (renesans), aż po rutynę. Skończyło się na wypaczeniu - jak zresztą z każdym tematem w historii sztuki.
Publikacja wraz ze zdjęciami jest udostępniona w Encyklopedii "Zgapedia" części portalu zgapa.pl. Treść objęta jest licencją GNU FDL Wolnej Dokumentacji w wersji 1.3 lub dowolnej pózniejszej opublikowanej przez Free Software Foundation i została ona opracowana na podstawie Wikipedii, tutaj możesz znaleźć artykuł źródłowy oraz autorów. Warunki użytkowania Encyklopedii znajdziesz na tej stronie.