Adam Władysław Doboszyński (urodzony 11 stycznia 1904 – stracony 29 sierpnia 1949) polski polityk i pisarz, członek Stronnictwa Narodowego.
Urodził się w Krakowie w rodzinie ziemiańskiej Adama i Natalii Doboszyńskich. Ojciec był adwokatem i członkiem austriackiej Rady Państwa (1900-1907). W czasie wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. Doboszyński zgłosił się jako ochotnik do 6 pułku artylerii ciężkiej w Krakowie, w którym służył cztery miesiące.

Studia

Po zdaniu matury w tym samym roku podjął studia na Uniwersytecie Warszawskim na wydziale prawa, jednak szybko z tego zrezygnował, przenosząc się do Wyższej Szkoły Technicznej w Gdańsku. Naukę łączył z aktywnością społeczną wspierając działalność polskich organizacji narodowych, które na terenie Wolnego Miasta Gdańska. Doboszyński był współzałożycielem Bratniej Pomocy Zrzeszenia Studentów Polskich oraz prezesem Polskiej Korporacji Akademickiej "Wisła". Otrzymał także godność członka honorowego Związku Polskiej Młodzieży Akademickiej i Związku Polskich Korporacji Akademickich.
Trzykrotnie brał udział w kongresach Międzynarodowej Konferencji Studentów, przewodnicząc delegacji polskiej na zjeździe w Budapeszcie. W 1925 r. ukończył studia uzyskując dyplom inżyniera budowlanego. W latach 1925 – 1927 kontynuował naukę w Szkole Nauk Politycznych w Paryżu, jednak musiał je przerwać z powodu kłopotów materialnych rodziny. Po powrocie do kraju ukończył z wyróżnieniem Szkołę Podchorążych Rezerwy Saperów w Modlinie, uzyskując stopień podporucznika rezerwy. W tym okresie zajął się rodzinnym majątkiem w Chorowicach pod Krakowem. Powstały wówczas jego pierwsze książki: wydana w 1928 r. powieść "Słowo ciężarne", która wzbudziła polemikę na temat socjologicznej roli radia w kształtowaniu poglądów politycznych i społecznych, a także praca z zakresu demografii "Szlakiem Malthusa" i nie wydany dramat "Trans". Doboszyński udzielał się także w środowisku ziemiańskim pełniąc w latach 1929-1931 obowiązki sekretarza krakowskiego oddziału Związku Ziemian.

Wczesna działalnosć polityczna i poglądy

W 1931 r. Doboszyński przystąpił do Obozu Wielkiej Polski i od tej pory pozostawał związany z ruchem narodowym, lecz po rozwiązaniu OWP zachowywał dystans wobec różnych inicjatyw politycznych podejmowanych przez młodych działaczy wywodzących się z ruchu narodowego. W 1933 r. podczas pobytu w Anglii, nawiązał znajomość z Gilbertem Keith Chestertonem, wybitnym pisarzem i myślicielem, który wywarł duży wpływ na poglądy Doboszyńskiego. Znalazło to wyraz w wydanej w 1934 r. pracy Doboszyńskiego "Gospodarka Narodowa", przyjętej z entuzjazmem przez narodowców "młodego pokolenia". Książka odniosła wielki sukces, ukazały jej trzy wydania, druk czwartego przerwał wybuch wojny.
Praca została uznana w kręgach narodowych za symbol scalenia polskiego nacjonalizmu z nauką społeczną kościoła katolickiego. Poglądy Doboszyńskiego na gospodarkę narodową ukształtowały się pod wpływem pism Św. Augustyna i Św. Tomasza z Akwinu, będących punktem wyjścia jego rozważań. W oparciu o naukę kościoła katolickiego zawartą w encyklikach papieskich poddał krytyce uznając za niemoralny zarówno liberalny kapitalizm, z jego przewodnim hasłem niczym nie skrępowanej wolności, jak również wspólną dla socjalizmu i komunizmu formę ustroju kolektywistycznego. Dowodził, że obie doktryny, pozornie tak różne, wyrastają z jednego wspólnego antychrześcijańskiego korzenia – światopoglądu materialistycznego. Komunizm niszczył jestestwo człowieka, miażdżąc wszystko co odstawało od marksistowskich teorii i eksploatował jednostkę w służbie utopii. Liberalizmowi zarzucał deprecjonowanie etosu pracy, zdegradowanie jej do roli jednego ze środków do osiągnięcia zysku materialnego. Gospodarka liberalna miała tłumić moralność wyzwalając w człowieku pierwotny instynkt chciwości i żądzę zysku. Postępujący proces bezmyślnego uprzemysłowienia, gigantomanii i centralizowania gospodarki Doboszyński oceniał jako zło, przyczynę upadku moralnego społeczeństw i postępującego wyzysku ludzi. Przewidywał, że wraz z głębokim kryzysem gospodarczym lat 30. kapitalizm wszedł w okres schyłkowy.
Koncepcja Doboszyńskiego zakładała przebudowę społeczną w Polsce, stworzenie społeczeństwa narodowego, silnego organizmu stanowo-zawodowego, zdolnego obronić naród przed towarzyszącym kapitalizmowi zjawiskiem koncentracji przemysłu. Społeczeństwo to jego zdaniem powinno przypominać "...budowę organizmu, w którym człowiek nie może być odosobniony lecz czuć oparcie w rodzinie, organizacji zawodowej i stanowej, oraz ojczyźnie." Doboszyński oparł swój system o koncepcję korporacyjną. Podstawą nowego, projektowanego ustroju gospodarczego miały stać się korporacje zawodowo-stanowe, obejmujące wszystkie dziedziny gospodarki i stanowiące rodzaj samorządu gospodarczego. Miały one zrzeszać ludzi powiązanych nie tylko rodzajem wykonywanej pracy, lecz także wspólna etyką zawodową wynikającą z długoletniej tradycji, instancji organizacyjnych oraz sankcji. Korporacje miały hierarchicznie zrzeszać pracowników i pracodawców, tworząc z kolei organizacje coraz wyższego stopnia składające się na strukturę państwa narodowego. Innym postulatem Doboszyńskiego było zachowanie w narodzie podziału stanowego, wynikającego ze światopoglądu, tradycji, wychowania. Przynależność stanowa miała wzmacniać poczucie własnej wartości w człowieku. Jednak w systemie tym ludzie zdolni, bez względu na pochodzenie, mogliby wspiąć się na stanowiska kierownicze narodu. Drogą do awansu było więc wykształcenie, praca, samozaparcie i talent. Oceniając szansę realizacji swojego projektu Doboszyński przewidywał, że korporacje zawodowe powstaną szybko, ale proces tworzenia się stanów będzie długi i jego zakończenia doczekają dopiero następne pokolenia Polaków.
Od 1934 r. Doboszyński związał się ze Stronnictwem Narodowym, gdzie powierzono mu funkcje referenta prasy i propagandy okręgu krakowskiego. Był aktywny jako organizator struktury SN w okręgu krakowskim, wykazując się dużym zmysłem organizacyjnym w pracy propagandowej. Wygłaszał odczyty w środowiskach robotniczych Bielska-Białej, Częstochowy, Łodzi, Radomia i Borysławia. Wykorzystywał też tak niekonwencjonalne środki szerzenia propagandy jak objazdowe biblioteki zawierające publikacje obozu narodowego, które przemieszczały się od wsi do wsi. Organizował związki zawodowe "Praca Polska" w Krakowie, będące organizacją zawodową robotników w ramach Stronnictwa Narodowego. Efektem był znaczny wzrost liczebny i rozwój organizacji. Był powszechnie uznawany za autorytet w sprawach gospodarczych. Swoje poglądy propagował w wielu artykułach i drukach propagandowych poświęconych narodowym zasadom gospodarczym i na licznych odczytach dla działaczy akademickiej "Młodzieży Wszechpolskiej". Pozostawał w bliskich kontaktach z działaczami Obozu Narodowo Radykalnego. Tadeuszem Gluzińkim, Aleksandrem Heinrichem, Wojciechem Zaleskim (redaktorem dziennika "ABC") oraz działaczem Ruchu Narodowo Radykalnego "ONR-Falanga" Wojciechem Wasiutyńskim. W związku ze swoją działalnością niejednokrotnie miał doczynienia z policją która dokonywała konfiskaty druków, rozpędzała zebrania i dokonywała aresztowań działaczy. Sam Doboszyński dwa razy o mało nie został zesłany do obozu w Berezie Kartuskiej.

Wyprawa myślenicka

Zorganizował bojówki, które w nocy z 22 czerwca na 23 czerwca 1936 pod jego kierownictwem i pod hasłami antysemickimi opanowały zbrojnie na kilka godzin miasteczko Myślenice, akcja ta została później nazwana "wyprawą myślenicką". Rozbrojono posterunek policji i zerwano kable telefoniczne. W znajdujących się na rynku sklepach żydowskich stłuczono szyby wystawowe, a znajdujące się w nich towary zostały zniesione na rynek i podpalone. Co prawda kierujący akcją Doboszyński zabronił swoim ludziom jakichkolwiek aktów grabieży, a także stosowania przemocy fizycznej, ale w jego mniemaniu kradzież z żydowskich sklepów i zaplanowana chłosta władz miasta to nie była grabież i przemoc fizyczna. Na jego polecenie podjęto też próbę podpalenia synagogi, jednak skończyło się to jedynie wypaleniem niewielkiej dziury w podłodze w przedsionku świątyni. Nie udało się natomiast, tak jak pierwotnie planowano, ująć i wychłostać starosty Myślenic, który ukrył się w mieszkaniu swojej gosposi.
Nad ranem oddział dowodzony przez Doboszyńskiego wycofał się z miasteczka, policja wysłała za nim trzy grupy pościgowe, które w toku kilkudniowego pościgu dwukrotnie starły się z grupą Doboszyńskiego, kierującą się na południe w stronę granicy z Czechosłowacją. W wyniku walk grupa została rozproszona, a większość jej członków aresztowana. W starciu z policją i strażą graniczną dwie osoby poniosły śmierć (jedną z ofiar był Józef Machno), a jeden uczestnik został ranny. Sam Doboszyński mimo możliwości ucieczki do Czechosłowacji, po kilku dniach ukrywania się, 30 czerwca, dobrowolnie oddał się w ręce policji.
Podczas przesłuchania przez policję Doboszyński wziął całą winę na siebie. Sąd okręgowy w Krakowie skazał 36 oskarżonych na kary od 6 do 20 miesięcy więzienia, przy czym 20 z nich karę zawieszono, a 11 uniewinniono. Przywódca wyprawy stanął przed sądem 14 czerwca 1937 r. i był to jeden z najsłynniejszych procesów politycznych II Rzeczypospolitej. Akt oskarżenia obejmował m.in. wtargnięcie i zdemolowanie komisariatu policji, zawłaszczenie znajdującej się tam broni, zniszczenie i podpalenie kilku sklepów, wtargnięcie i zdemolowanie mieszkania starosty, rozbrojenie strażnika miejskiego i próbę popalenia synagogi. Swój czyn Doboszyński określał jako demonstracje przeciwko terrorowi policyjnemu panującemu w powiecie myślenickim, który uważał za symbol panującego systemu sanacyjnego. Sama akcja nie miała według niego na celu żadnego anarchistycznego zamachu. Ława przysięgłych uniewinniła Doboszyńskiego od wszystkich zarzutów, uznając, że działał w warunkach "wyższej konieczności". Ten sensacyjny wyrok odbił się szerokim echem w kraju i doprowadził do skasowania przez ministerstwo sprawiedliwości sądów przysięgłych na terenie dawnego zaboru austriackiego. Uniewinnienie zostało uchylone przez Trybunał Apelacyjny i po ponownej rozprawie w lutym 1938 r. we Lwowie uznano Doboszyńskiego winnym tylko jednego zarzutu: zagarnięcia broni z posterunku policji. Ostatecznie Sąd Apelacyjny we Lwowie skazał go na trzy i pół roku więzienia, które Doboszyński opuścił dzięki urlopowi zdrowotnemu w lutym 1939 r.
Na wolności Doboszyński nie zrezygnował z aktywności politycznej. W kwietniu 1939 r. na Ogólnopolskim Zjeździe SN popierał kandydaturę Zygmunta Berezowskiego na stanowisko Prezesa SN, a w razie jego wyboru sam miał zostać wiceprezesem stronnictwa. Berezowski przegrał, a Doboszyński wszedł w skład Komitetu Głównego SN. Wygłosił wówczas serię odczytów politycznych w wielu miastach Polski wzywając do konsolidacji narodowej i obrony państwa.
W sierpniu 1939 r. Doboszyński nie otrzymał przydziału do wojska, w związku z wyrokiem pozbawienia praw publicznych. Po wybuchu wojny wstąpił ochotniczo do wojska, dowodził oddziałem saperów. Ranny w bitwie pod Lwowem, zdołał zbiec z niewoli niemieckiej. Po klęsce wrześniowej przedostał się przez Węgry i Mediolan do wojska polskiego we Francji, a następnie w Wielkiej Brytanii. Za zasługi wojenne został odznaczony Krzyżem Walecznych i francuskim Croix de Guerre.

Na emigracji

Na emigracji w randze porucznika pozostał w wojsku, ale równocześnie prowadził działalność polityczną na własna rękę. Krytykował SN i jego prezesa Tadeusza Bieleckiego za ugodowość wobec rządu gen. Władysława Sikorskiego i oficjalnie wystąpił ze Stronnictwa Narodowego. Brał udział w pracach powołanego wiosną 1942 r. Komitetu Zagranicznego Obozu Narodowego, którego był pomysłodawcą i jednym z organizatorów. Celem komietu było wypracowanie wspólnego stanowiska politycznego i zbliżenia Stronnictwa Narodowego, Obozu Narodowo-Radyklanego "ABC" i falangistów Bolesława Piaseckiego. W dalszych planach było stworzenie wspólnego ruchu katolicko-narodowego.
W tym czasie dużo publikował, ukazały się wówczas dwie części pracy "Wielki Naród", dedykowanej "bojowcom ukraińskim kolegom z celi i spaceru" oraz "Zagrody i wspólnoty". W "Catholic Herald" i "Weekly Review" propagował katolickie koncepcje ustrojowe i społeczno gospodarcze. W latach 1940-1941 wraz z księdzem Stanisławem Bełchem wydawał pismo "Jestem Polakiem", będące trybuną dla środowisk narodowych, niezadowolonych z polityki Sikorskiego. Na jego łamach wystąpił z krytyką rządu za jego dążenie do podpisania układu z Rosja Sowiecką. Uważał Sikorskiego za człowieka słabego, którego kariera oparta była o kontakty z czynnikami zagranicznymi, a premierem rządu polskiego na wychodźstwie został pod naciskiem rządu francuskiego.
Zesłany do obozu odosobnienia na wyspę Bute, gdzie przebywał od kwietnia 1941 do stycznia 1942 r. Po wyjściu na wolność w dalszym ciągu prowadził działalność opozycyjną. 15 lutego 1943 r. w ukazującym się nielegalnie w Wielkiej Brytanii piśmie "Walka" Doboszyński opublikował list otwarty do Prezydenta Władysława Raczkiewicza i gen. Kazimierza Sosnkowskiego, w którym nawoływał do obalenia Sikorskiego.
List spotkał się z poparciem wielu emigracyjnych środowisk politycznych, jednak za jego opublikowanie Doboszyński został przejściowo aresztowany, a następnie wydalony z wojska, a wydawca pisma "Walka", Zygmunt Przetakiewicz, został skazany na 7 miesięcy więzienia.
Mieszkając w Londynie Doboszyński żył w biedzie, wspomagany czasami przez kolegów z wojska. Mimo tych kłopotów dużo pisał: w 1945 r. wydał po angielsku "Ekonomię miłosierdzia" ("Economics of charity"), w [1] ] r. "Słownik pojęć politycznych" i "Dwie płaszczyzny nacjonalizmu", przetłumaczył m.in. "Krótką historię Anglii" autorstwa G. K. Chestertona i "Kryzys pieniądza" Ch. Hollisa. Pozostał także aktywny politycznie w organizacji Pokolenie Polski Niepodległej, propagował ideę powołania federacji narodów środkowo-europejskich, którą uważał za najlepsze zabezpieczenie przed ekspansją Niemiec i Rosji. Należał do władz Klubu Federacji Środkowo Europejskiej w Londynie. Popierał też działalność Antybolszewickiego Bloku Narodów, w którego skład wchodzili m.in. nacjonaliści z Ukrainy, Białorusi oraz narodów kaukaskich.
Doboszyński był czynny w akcji informowania o zbrodni katyńskiej, na przekór brytyjskim i polskim czynnikom oficjalnym zainteresowanym dobrymi stosunkami ze Związkiem Sowieckim. Krytykował nieprzemyślane i nie przynoszące korzyści Polsce szafowanie polską krwią w związku z szerzącą się w polskim podziemiu ideologią powstańczą. Doboszyński dawał wyraz obawom, że jeśli w okupowanym kraju wybuchnie powstanie, będzie ono równie tragicznego w skutkach co zrywy dziewiętnastowieczne. W opublikowanej w listopadzie 1943 r. artykule "Ekonomia krwi" twierdził, że przez dwieście lat niewoli ciągoty powstańcze zaszczepiali Polakom ich wrogowie, ciągnący korzyści z nieudanych zrywów, których głównym efektem było wyniszczenie najbardziej ideowych i patriotycznych jednostek narodu. Przebieg powstania warszawskiego w 1944 r. potwierdził trafność tych przewidywań.
Po wojnie główną troską Doboszyńskiego było przeciwdziałanie kolejnemu powstaniu narodowemu w okupowanej przez komunistów Polsce – uważał bowiem, że doprowadziłoby ono do ostatecznego zlikwidowania Polski.
Uważał, że wybuch nowej wojny przeciwko Związkowi Sowieckiemu jest nieunikniony, jednak nie doprowadzi ona do wyzwolenia Polski. Przewidywał, że wywiady aliantów zachodnich będą dążyć do wykorzystania antykomunistycznego podziemia w Polsce do wzniecenia nieudanego powstania, które odciążyłoby ich własny wysiłek zbrojny. Doboszyński przewidywał, że okupacja sowiecka jest sytuacja przejściową, będzie jednak ciężkim dla doświadczeniem dla Polaków. Dlatego opowiadał się za zlikwidowaniem podziemia w kraju, ewakuowaniem kadry wojskowej na zachód (tzw. "elita walki"), pozostawiając w kraju część nieczynnych działaczy politycznych i społecznych ("elita trwania") w oczekiwaniu na zmianę warunków geopolitycznych.

Wyprawa do Polski i śmierć

Doboszyński chciał osobiście zapoznać się z sytuacją polityczną, społeczna i gospodarczą w kraju, a ponadto wpłynąć na władze podziemia niepodległościowego, aby rozwiązały działające oddziały partyzanckie i wytłumaczyć im, że wszelkie rachuby na pomoc zachodu zawiodą. W tym celu grudniu 1946 r. przedostał się do Polski. W ciągu pierwszej połowy 1947 r. jeździł po całym kraju i odbył kilkadziesiąt spotkań z działaczami narodowymi i katolickimi. Doboszyński planował, że wynikiem tych spotkań będzie powstanie tzw. "Ośrodka", nieformalnego środowiska, które miało wypracować wspólny program dotyczący bieżącej sytuacji. Miał on nadzieję, że po klęsce Rosji Sowieckiej w starciu z Amerykanami i wygaśnięciu okupacji komunistycznej, grupa ta stanie się zaczątkiem szerokiego frontu katolicko-narodowego, który odbuduje nowa silną Polskę. Było to jednak zadanie niewykonalne w ówczesnym czasie, o czym Doboszyński przekonał się w czasie pobytu w kraju. Większość rozmówców została szybko aresztowana przez Urząd Bezpieczeństwa. Nie udało się doprowadzić do spotkania ze słynnym z czystek etnicznych na ludności prawosławnej, dowódcą partyzanckim Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Romualdem Rajsem ps. "Bury".
W tym czasie Doboszyński napisał swoją ostatnią pracę zatytułowaną "W pół drogi". Zawarł w niej syntezę swej myśli politycznej, ocenę ówczesnej sytuacji politycznej Polski, prognozy na przyszłość oraz wskazania dla ruchu narodowego. Nie zdążył wykonać ostatecznej redakcji tekstu swego ostatniego dzieła. Funkcjonariusze UB aresztowali go w Poznaniu 3 lipca 1947 r. Śledztwo prowadził osobiście płk Józef Różański, przy zastosowaniu szeregu wymyślnych szykan i tortur. 18 czerwca 1949 r. rozpoczął się pokazowy proces przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Doboszyński został oskarżony o współpracę z wywiadem hitlerowskich Niemiec i Stanów Zjednoczonych, co z samego założenia było absurdalnym fałszem. Na sali sądowej Doboszyński odwołał zeznania złożone w śledztwie i publicznie obnażył metody, jakimi posługiwało się UB w celu ich wymuszenia.
11 lipca sąd wydał wyrok, skazując Doboszyńskiego na karę śmierci. Wyrok ten został utrzymany następnie przez Najwyższy Sąd Wojskowy, a prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Doboszyński został zamordowany strzałem w tym głowy w dniu 29 sierpnia 1949 r. w więzieniu mokotowskim, do końca zachował godną postawę.
Także po śmierci postać Doboszyńskiego była atakowana przez lewicę, zarówno w prasie oficjalnej jak i w publikacjach drugiego obiegu z kręgów opozycyjnej tzw. lewicy laickiej.
Po latach starań rodziny i przyjaciół 29 kwietnia 1989 r. Sąd Najwyższy ostatecznie oczyścił ze wszystkich zarzutów i pośmiertnie zrehabilitował Adama Doboszyńskiego.
Publikacja wraz ze zdjęciami jest udostępniona w Encyklopedii "Zgapedia" części portalu zgapa.pl. Treść objęta jest licencją GNU FDL Wolnej Dokumentacji w wersji 1.3 lub dowolnej pózniejszej opublikowanej przez Free Software Foundation i została ona opracowana na podstawie Wikipedii, tutaj możesz znaleźć artykuł źródłowy oraz autorów. Warunki użytkowania Encyklopedii znajdziesz na tej stronie.
Prezentowane filmy poczhodzą z serwisu YouTube, portal zgapa.pl nie jest ich autorem i nie ponosi odpowiedzialności za ich treści.