Czytaj więcej"/> Drukuj
Stanley Milgram - amerykański psycholog społeczny. Ur. 1933, zm. 1984.
Wychował sie w Nowym Jorku. W 1950 roku ukończył szkołę podstawową imienia James’a Monroe’a, razem ze swoim kolegą – przyszłym psychologiem społecznym – Philipem Zimbardo. Absolwent Queens College. W trakcie studiów na Harvardzie, uczył się pod okiem Gordona Allporta, który wywarł bardzo silny wpływ na jego późniejsze prace.

Badanie dotyczące ślepego posłuszeństwa wobec władzy

Milgram, zadał sobie pytanie badawcze: "Czy wystarczy dostać rozkaz, by porazić prądem obcego człowieka? Czy jesteśmy skłonni zabić na rozkaz? Jak daleko można się posunąć w posłuszeństwie wobec rozkazu?" Posługując się serią kontrolowanych eksperymentów laboratoryjnych przebadał 1000 przypadkowo zebranych mieszkańców Connecticut oraz studentów Yale.
Pierwszy wariant eksperymentu przeprowadził na uniwersytecie Yale ze studentami a potem z mężczyznami mieszkającymi w New Heaven, którzy to dostawali pieniądze za uczestnictwo w badaniu. Późniejsze warianty zostały zorganizowane poza terenem uniwersytetu. Milgram założył pracownię w lokalu sklepowym w Bridgeport (Connecticut), gdzie za pomocą ogłoszeń w lokalnych gazetach szukał ochotników do swojego eksperymentu. Potrzebował ludzi zróżnicowanych pod względem zawodu, wieku, wykształcenia, płci.
Zgłaszający się do Milgrama ludzie byli pewni, że biorą udział w badaniu nad pamięcią ludzką i przyswajaniem (uczeniem się) materiału. Badanych podzielono na "nauczycieli" i "uczniów". Nauczyciele mieli karać (poprzez porażenie prądem) uczniów za każdy popełniony błąd w odtwarzaniu wyuczonego materiału. Reguła była taka, że przy kolejnych błędach zwiększano siłę wstrząsu, o stałą wielkość, gdy "uczeń" znowu się pomyli - do czasu, aż nie popełni żadnego błędu. Nauczyciele najpierw musieli sobie zaaplikować próbny wstrząs by poczuć, z jakim to bólem uczniowie będą mieli do czynienia, wiedzieli też, że siła wstrząsu nie jest tak silna by doprowadzić do śmierci. Jednak działali myśląc, że krzywdzą niewinnych ludzi w imię nauki, znalezienia najlepszego sposobu technik zapamiętywania. Nauczyciele nie wiedzieli, że uczeń jest podstawionym aktorem (oczywiście nikogo tak naprawdę nie karano prądem).
Eksperymentator pełnił role prawomocnego autorytetu - informował o regułach, przydzielał role i polecał wykonanie zadania nauczycielom, gdy sprzeciwiali się lub wahali. Uczniowie siedząc na krzesłach podłączonych do prądu mieli nauczyć się par wyrazów. Porozumiewali się z nauczycielami przez system łączności wewnętrznej, gdyż siedzieli w oddzielnych pomieszczeniach. Nauczyciel podawał jeden wyraz a uczeń miał dodać drugi z pary, i tak z całą listą. Kiedy uczeń zaczynał się mylić był karany przez nauczyciela.

Konkretny przypadek, jaki miał miejsce podczas eksperymentu

Badany w zaawansowanym wieku, z wadą serca, który jednak znając warunki, zgodził się wziąć udział w eksperymencie. Przy 150 woltach (trzeciej pomyłce) domagał się by go wypuścić, ponieważ nie chce już brać udziału w przedsięwzięciu, przy 180 wołał - że nie wytrzyma bólu, a przy 300 woltach - krzyczał, że musi zostać uwolniony. W tym samym czasie nauczyciel sprzeciwiał się wykonywaniu kolejnych wstrząsów, karaniu ucznia, obawiając się, że on tego nie przeżyje. Eksperymentator mówił: "Nauczycielu musisz działać dalej! Twoje zadanie polega na karaniu ucznia za popełnianie błędów."
Nauczyciele protestowali wobec dalszego karania uczniów, jednak eksperymentator kazał im kontynuować. I tak każda para nauczyciela i ucznia dochodziła do 450 woltów (przy włączniku napisane było: "Niebezpieczeństwo: silny wstrząs XXX"
Jaki procent nauczycieli i uczniów doszło do etapu 450 woltów? Większość badanych była do końca posłuszna autorytetowi (eksperymentator) i wykonywała jego polecenia. Przy tym przycisku opór każdego był już złamany, i nikt z tych badanych nie odmówił dalszego aplikowania wstrząsów. Z kolei uczniowie (ofiary) protestowali tylko słownie, ale nie okazali nieposłuszeństwa zachowaniem, mimo że mogli zrezygnować z badania w każdej chwili.

Wnioski z badania

Badania Stanleya Milgrama wykazały, że ślepe posłuszeństwo nazistów wobec władzy nie było w dużym stopniu spowodowane cechami dyspozycyjnymi (osobowość, niemiecki charakter narodowy), lecz wpływem sytuacji, która mogła pochłonąć każdego. Udowodnił w ten sposób tezę, iż zło w odpowiednich warunkach może czynić każdy, nawet ludzie dążący do celów uważanych za szlachetne.
Badanie jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych w psychologii, zarówno z powodów etycznych, jak i istotności tego zagadnienia w świecie realnym.
Materiał wydrukowany z portalu zgapa.pl dnia 2021-01-28 02:39:09