Czytaj więcej"/> Drukuj

Charles Baudelaire (ur. 9 kwietnia 1821 r. w Paryżu, zm. 31 sierpnia 1867 r.) - Poeta francuski, parnasista, dekadent.

Kalendarium

W chwili śmierci ojca Baudelaire ma dopiero sześć lat. Niemniej jednak pozostały mu po nim wspomnienia, które z biegiem czasu coraz więcej miejsca będą zajmować w jego myślach. A nawet wycisnęły na jego osobowości ślad głębszy, niż można by przypuszczać, piętno, które na niej pozostanie. Ten ojciec, który zachował maniery, typ umysłowości i upodobania swojej epoki, przekazał je, rzec by można, synowi. Oto, co – poza szkołami – najlepiej zapamiętał z dzieciństwa: „Stare meble w stylu Ludwika XVI, antyki, okres konsulatu, pastele, osiemnastowieczne towarzystwo”. Jego wyszukana uprzejmość, uderzająca wszystkich, którzy go znali, a uchodząca czasem, najzupełniej niesłusznie, za afektację, wywodzi się niewątpliwie z tego właśnie osiemnastego wieku, do którego myśl jego nawiązuje bezpośrednio poprzez romantyzm, a nieraz ponad nim.
Po ojcu także, namiętnym miłośniku pędzla otaczającym się artystami, odziedziczył Baudelaire swoje „od dzieciństwa trwające upodobanie do wszelkich wyobrażeń plastycznych”. Na świadków przy spisywaniu aktu jego urodzin zaproszeni zostali rzeźbiarz i malarz. A całe jego dzieciństwo ukształtowało „umiłowanie obrazów, jego wielka, jedyna, elementarna namiętność”.''

(W: Marcel A. Ruff "Baudelaire", str. 10)

Rok 1827 jest także prawdopodobną datą narodzin Jane Duval, późniejszej wieloletniej przyjaciółki i kochanki poety.
(...) musiało to być miejsce dość ponure, o „ciemnych budynkach, mrocznych sklepieniach, okratowanych zamczystych drzwiach, wilgotnych kaplicach, wysokich murach, które zasłaniały słońce”. Atmosfera w tym mieście, którą wraz z zapachem węgla poeta będzie pamiętał jeszcze w trzydzieści lat później, jest wówczas nasycona tragizmem: w wąskich uliczkach Croix-Rousse słychać pomruki rewolty, w 1834 podnoszą bunt sami uczniowie. Nie ma wątpliwości co do tego, że i Charles brał w tym udział: „Po 1830, collège w Lyonie, bitki, walki z profesorami i kolegami, ciężka melancholia”. (W: Marcel A. Ruff, str. 13) Poetyckie fascynacje Baudelaire’a w tym czasie to Hugo i Lamartine. Przez kolegów uważany jest za serdecznego, subtelnego, ale oryginalnego. W kwietniu 1834 wybuchło powstanie, budowano barykady, przeciw którym z rozkazu pułkownika Aupicka wytoczono armaty.
Te pierwsze zachwyty literackie są na tyle głębokie, że poeta nigdy się ich nie odrzeknie.(W: Ruff, s.14) Latem 1838 r. Charles odbywa z ojczymem podróż w Pireneje – do tego czasu, pomimo iż ojczym nie miał czasu zajmować się pasierbem, lokując go w szkołach z internatem, stosunki między młodym Baudelaire'em a Aupickiem wydają się poprawne, a nawet przyjazne. Wspomnienie tej podróży, po latach, znależć można w poemacie prozą Gâteau (Ciastko).
(...) w tym obrazie drwiąco uśmiechniętego chłopca zarysowuje się już sylwetka niebezpiecznego dandysa, który niebawem stanie się sensacją kawiarni w Quartier Latin. (W: Ruff, s. 15) W kwietniu, kilka dni po swoich osiemnastych urodzinach, młody Baudelaire zostaje wydalony ze szkoły. Dyrektor liceum poinformował Aupicka, że Charles, którego poproszono, by oddał nauczycielowi kartkę otrzymaną ukradkiem od kolegi, wolał ją zjeść niż wydać sekret przyjaciela. Bezczelne uśmieszki pogorszyły tylko sprawę. W trzy miesiące później Charles, który przy pomocy korepetytora przygotowuje się w dalszym ciągu do matury, stwierdza, że „ojciec”, „serdeczny przyjaciel” – tak nazywa ojczyma – „widzi go zawsze w lepszym świetle, niż to jest w istocie”, i z prawdziwą serdecznością donosi mu 13 sierpnia o swoim udanym egzaminie, winszując mu jednocześnie nominacji na marszałka polnego (generała brygady), ogłoszonej tegoż samego rana w „Monitorze”. (W: Ruff, s. 17 – 18)
Awanse ojczym otrzymuje za tłumienie kolejnych rozruchów i powstań. Jest zapraszany na przyjęcia do królowej i króla.
Baudelaire związał się z Żydówką Sarah, znaną jako Louchette, małą prostytutką z Dzielnicy Łacińskiej, która inspiruje go do napisania kilku wierszy (Je n’ai pas por maîtresse..., później XXV część Kwiatów zła – Tu mettrais l’univers...). Baudelaire ogłosił zamiar zostania pisarzem, ale zgodził się z życzeniem rodziny i zapisał na studia prawnicze – zapisywał się kilkakrotnie, na zajęcia jednak nigdy nie dotarł. Czas spędzał z przyjaciółmi z pensjonatu Bailly, gdzie zawarł artystyczne przyjaźnie. W tym czasie zaraził się syfilisem, prawdopodobnie od prostytutki. Popadł też w długi, których nie udało mu się ukryć przed rodziną. Brat Charles'a, Claude-Alphonse, odmówił spłaty długów bez wiedzy Aupicka. Styl życia młodzieńca nie mógł podobać się rodzicom, którzy zamyślili dla Charles'a karierę prawnika i dyplomaty, zatem by oddalić go od zgubnych wpływów paryskich znajomości, powzięli zamiar wysłania go w morską podróż.
Nie wstrząsnęła nim groza gwałtownej burzy, „wydarzenia, jakiego nie zdarzyło mi się przeżyć dotąd na morzu w mojej długiej karierze marynarza”, jak pisze kapitan, ale ta bezcelowa, a podjęta bez entuzjazmu podróż budzi w nim odtąd tym większą niechęć. (W: Ruff, s. 26) Z podróży Baudelaire przywiózł sonet Do Kreolki.
(...) rozbieżność poglądów jego i ojczyma sprawiała, że obecność młodzieńca w domu rodzinnym stawała się w istocie utrudniona. (...) Baudelaire, urażony niezrozumieniem i wyrzutami ze strony generała, zrywa z nim wszelkie stosunki. ( W: Ruff, s. 27)
Baudelaire poznał Jeanne Duval, statystkę drugorzędnych paryskich teatrzyków z Dzielnicy Łacińskiej, Mulatkę. Dostrzegł ją w towarzystwie Félixa Tournachona, zwanego Nadarem, na deskach teatru Porte-Saint-Antoine. To uczucie, które nie ograniczało się wyłącznie do zmysłowości, trwało przez cale życie poety. Była piękna i dumna, pełna majestatu, „zaproszeniem do szczęścia”, „jedyną rozrywką, jedyną rozkoszą, jedynym towarzyszem”. Charles zamieszkuje w ekskluzywnym hotelu Pimodan na malowniczej wyspie św. Ludwika w Paryżu. Poznaje tam niejakiego Arondela, handlarza obrazami, od którego zakupił kilka dzieł wątpliwej autentyczności; – te zakupy wpędzą poetę w kłopoty finansowe, z których się już nie podźwignie. Żyjąc jak dandys zadłużył się również u krawców i szewców, handlarzy meblami.
W latach 1843 – 1846 Baudelaire mieszkał w hotelu „Pimodan”, gdzie zbierający się u malarza Boissard młodzi ludzie ciekawi skutków haszyszu założyli dla ich wypróbowania „Club des Haschischins”. Jednakże „klub” ten, którego tajemnice zdradzał Gautier w „Revue des Deux Mondes”, nie miał w sobie nic z nielegalnej palarni, i nikt z jego uczestników, a więc i Baudeaire także, nigdy w nim nie był zatruty. (W; Ruff, s. 188)
Przyjaźń z Nadarem (do ostatnich dni). Publikuje, anonimowo, we współpracy z Banville’em i Vitu Tajemnice miłosne teatrów paryskich.
Zaczęła się tułaczka po hotelach i umeblowanych pokojach, zmienianych kilka, a nawet kilkanaście razy w roku.
Ukazuje się Salon 1845, pierwszy sygnowany tekst poety (Baudelaire Dufaÿs), a „L’Artiste” drukuje À une créole, (Do Kreolki) pierwszy publikowany wiersz z późniejszych Kwiatów zła. Tego Salonu 1845 Baudelaire będzie się później wstydził i próbował zniszczyć dostępne egzemplarze.
Anonimowo, we współpracy z Banville’em i Vitu publikuje Salon karykatur i Hałaśliwe rozmowy. Poznaje Delacroix, którego obdarzy nieodwzajemnioną atencją.
W teatrze Porte-Saint-Martin debiutuje Marie Daubrun, z którą poeta będzie związany między 1855 a 1860.
B. poznaje Marie Daubrun, młodą aktorkę, która prawdopodobnie była jego kochanką między 1855 a 1860. [1] przypuszczać, że poznanie jej przypadałoby na rok 1846 czy 1847. Wiadomo, że Maria Daubrun była w latach 1855 - 1860 przyjaciółką Banville’a, że stała się natchnieniem do paru wierszy, a niektórzy wysnuwają domysł, że była też przyczyną pewnego ochłodzenia przyjaźni tych dwu poetów. Brak jednak danych, które by o tym świadczyły. (...) aktorka odrzuciła awanse Baudelaire’a, a on godząc się z tym, zdaje się, bez trudu, obdarza ją uczuciem bardzo podobnym do tego, które później będzie w nim budziła pani Sabatier. „Kocham cię, Mario, tego się nie da zaprzeczyć; ale miłość, jaką do ciebie czuję, to miłość chrześcijanina dla swego boga; więc nie nadawaj nigdy tego miana ziemskiego i tak często hańbiącego owej czci tajemniczej i bezcielesnej, temu słodkiemu i czystemu pociągowi, jaki jednoczy moją duszę z twoją, wbrew twojej woli. [2] jesteś odtąd moją jedyną królową, moją miłością i pięknem; jesteś tą częścią mojej istoty, którą ukształtował duch. [3] Bądź moim Aniołem Stróżem, moją Muzą i Madonną, i prowadź mnie drogą Piękna.” (W: Ruff, s. 146)
Po latach napisze: „Mój szał w 1848. Jaki był jego charakter? Pragnienie zemsty. W r o d z o n a człowiekowi rozkosz niszczenia. Upojenie literaturą; wspomnienie lektur. [4] Okropność tego czerwca. Rozszalały lud i rozszalała burżuazja. Wrodzona miłość zbrodni.”
Nieporozumienia z rodziną. Matka wyrzuca mu związek z Jeanne Duval. Kiedy niezasłużona wymówka ze strony matki, że w stosunku do Jeanne Duval, z którą się wtedy od dawna już rozstał, okazywał zbytnią pobłażliwość, zmusza go do zaprotestowania, odczuwa natychmiast potrzebę skorygowania swoich usprawiedliwień: „Przyznaję, że ponieważ kobieta była piękna, można było podejrzewać moją pobłażliwość o brak bezinteresowności”. W każdym przypadku przyznaje się do winy w stosunku do innych i do siebie samego. (...) trzeba sobie zdawać sprawę z owej stałej tendencji do samopotępienia. (W: Ruff, s. 88)
B. ma 30 lat.
Opublikował swój pierwszy esej o wielkim amerykańskim poecie Edgar Allen Poe. Baudelaire był głęboko wzruszony, kiedy w człowieku, w którego trudnych losach widział podobieństwo do losu własnego, odnalazł koncepcję sztuki i teorie zgodne zasadniczo z jego własną estetyką. A przede wszystkim zdawało mu się, że poprzez utwory i te wiadomości o pisarzu, jakie do niego dochodziły, dostrzega dziwnie pokrewną sobie duszę. Nieistotne, czy mylił się, czy nie. Było to spotkanie dobroczynne, bo Edgar Poe utwierdził poetę w świadomości własnego geniuszu i własnego przeznaczenia. (Ruff, str. 112- 113)
Zerwanie z Jeanne Duval. Pod koniec roku przesyła anonimowo pani Sabatier pierwszy z jedenastu poświęconych jej wierszy (Do tej, co zbyt wesoła) Wysyłał jej także anonimowo listy.
Baudelaire ma 34 lata. Pracuje nad tłumaczeniami E. Poe, ma problemy finansowe.
Ponowne zerwanie z Jeanne Duval.
Umiera ojczym poety, generał Aupick.
Baudelaire w sposób zupełnie wyjątkowy nie spieszył się z drukowaniem swoich wierszy, a jeszcze mniej – z zebraniem ich w jeden tom. Przeciwnicy drwili z niego, że wyrobił sobie opinię wielkiego poety, nie pokazując ludziom swoich utworów. Ta niesłychanie rzadka wstrzemięźliwość przejawiała się od roku 1843, kiedy poeta wycofał swój udział ze wspólnego tomu Szkoły Normandzkiej. Tłumaczy ją niewątpliwie przede wszystkim obawa przed oddaniem publiczności utworów, co do których istniało niebezpieczeństwo, że nie zostaną ani zrozumiane, ani docenione. (...) Te wątpliwości kazały mu nawet liczyć się czasem z możliwością porzucenia poezji: „A jeśli moja książka okaże się niewypałem? Co potem? Dramat, powieść, może nawet historia.” Tak pisze do matki w roku 1851. Jeszcze w przededniu pierwszego wydania Kwiatów zła potrafi zapytywać sam siebie, czy jego wiersze mogą zainteresować kogokolwiek spoza „kręgu najbliższych”. Możliwe, że to przedłużające się (aż do trzydziestego szóstego roku życia) odwlekanie można wytłumaczyć i innymi przyczynami. Przede wszystkim Baudelaire zawsze przejawiał „wstręt do chudych tomików”, o czym mówią i czego dowodzą jego listy do Poulet-Malassisa z początku 1857. (Ruff, str. 114)
Kwiecień - atak paraliżu u Jeane Duval. Baudelaire załatwia pieniądze od swojej matki, by opłacić opiekę medyczną swojej dawnej przyjaciółki w prywatnym szpitalu. On sam bez grosza i także mocno schorowany – przyjmuje narkotyki i lekarstwa, by uśmierzyć ból zaawansowanej już choroby wenerycznej.
Poeta zachwyca się muzyką Wagnera, graną w tym roku w Paryżu po raz pierwszy. W prasie ukazują się kolejne wiersze: Do Madonny, Łabędź, Szkielet kopaczem, Sen paryski, Miłość kłamstwa, Sen dociekliwego, Semper eadem, Obsesja, Alchemia bólu, Sympatyczna zgroza, Zegar, Ślepcy, Do przechodzącej, Zjawa, Piosenka popołudniowa i Hymn do piękna.”
Drugie wydanie Kwiatów zła z 35 nowymi wierszami, ale bez wierszy „potępionych”. W prasie ukazują się szkice literackie Baudelaire’a, zamieszczone później w Sztuce romantycznej. Życie osobiste poety jest pasmem klęsk i rozczarowań - mieszkanie, które udostępnił Jeanne Duval, ona zamieszkuje z rzekomym „bratem”, który okazał się jej kochankiem. Baudelaire, mimo zapomóg, honorariów i pożyczanych wciąż pieniędzy jest w fatalnej sytuacji finansowej, szwankuje mu też coraz bardziej zdrowie.
Debiut impresjonizmu na pierwszym Salonie Odrzuconych. Malarz Francois Bonvin zorganizował salon w swej pracowni. Na ścianie zawisło Śniadanie na trawie Edouarda Maneta. 13 sierpnia – zmarł Delacroix, pogrzeb odbył się 17 sierpnia, Baudelaire wziął w nim udział. We wrzesniu i listopadzie opublikował w dzienniku „L’Opinion nationale” Dzieło i życie Delacroix.
„”Le Figaro” rozpoczyna druk Paryskiego spleenu. W innych pismach ukazują się poematy prozą. W kwietniu Baudelaire ucieka przed paryskimi wierzycielami i jedzie w ślad za swoim wydawcą i przyjacielem do Belgii - ma nadzieję zarobić tam trochę pieniędzy dając odczyty i publikując w prasie. Bez powodzenia. (...) osiada w hotelu „Grand Miroir”, gdzie spędzi dwa ostatnie lata (...). (...) pisze jeden z tekstów najważniejszych, najbardziej wzruszających: Dzienniki poufne. Pracuje nad nimi od dawna. (Ruff, s. 244)
„Otrzymuję czasem z bardzo daleka i od ludzi mi nie znanych dowody sympatii, które mnie wzruszają bardzo, ale które nie są mi pociechą w mojej odrażającej nędzy, w moim upokarzającym położeniu, a przede wszystkim w moich ułomnościach”. (...) Zawiadomił go o tym szkicu Paula Verlaine’a Sainte-Beuve, oświadczając równocześnie, że dla nowej szkoły poetyckiej, jest on mistrzem: „Gdyby był pan tutaj, stałby się pan, dobrowolnie albo wbrew woli, autorytetem, wyrocznią, poetą – doradcą”. (W; Ruff, s. 254)
Dla matki ma teraz samą tkliwość, niepokoi się najmniejszą jej dolegliwością, pragnie tylko jednego – naprawić swoje błędy i móc żyć obok niej. Notariusz Ancelle, jego radca prawny, który był mu przez długi czas antypatyczny, jest teraz „jego drogim przyjacielem”, „jego drogim Ancelle”. Nie przestaje mu dziękować (...) za jego gorliwość i wszystkie przysługi. Ten człowiek szlachetny doczeka się, być może, najpiękniejszej nagrody za swoje długie i nie odwdzięczane przywiązanie, kiedy jego nieznośny podopieczny w ten szczególny sposób dał wyraz swoim serdecznym uczuciom: „Nie odbierajcie mi jedynego przyjaciela, którego mogę obrzucać obelgami!”. (Ruff, s. 250) W Brukseli ukazują się nakładem Malassisa Les Épaves (Odpryski).
Pogrzeb sprowadził nie więcej niż setkę ludzi pióra, ale nad mogiłą cmentarza Montparnasse ustami Banville’a odezwał się po raz pierwszy głos potomności: „Autor Kwiatów zła nie jest poetą utalentowanym, ale jest poetą genialnym...” (W: Ruff, s. 256)
Materiał wydrukowany z portalu zgapa.pl dnia 2021-03-08 19:52:56